Strona wykorzystuje pliki cookies. Jeśli wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat plików cookies kliknij tutaj

El Sebo

MOTÓR w moim życiu był tak naprawdę od zawsze i odkąd pamiętam zawsze jakiś stał w garażu. Pierwszy był mojego ojca czerwony KOMAR z biegami w kierownicy, na którym niestety nie było dane mi jeździć. Później była również mojego ojca pomarańczowa WSK Lelek, na której wciśnięty pomiędzy rodzicami zrobiłem setki kilometrów. W podstawówce nadszedł czas na samodzielne prowadzenie jednośladów, pierwsza była czerwona motorynka kolegi z klasy, potem były jeszcze inne pożyczane od kolegów Romety i Jawki, a najczęściej uprowadzany cichaczem ze stodoły dziadka seledynowy Romet 50.

 

Największą radość sprawił mi prosto z Polmozbytu Niebieski Ogar 205, którego dostałem po zdaniu na kartę rowerową uprawniającą do powożenia takim sprzętem. Wtedy dopiero się zaczęło, rozbieranie i podkręcanie silnika, modyfikacje, bicie prędkości ponad 50km/h, jazda w terenie. Ten motorower nawet latał i jeździł do tyłu. Później było kilka lat przerwy i znowu zapragnąłem poczuć wiatr we włosach i tym razem padło na czarną Yamahę Fazer 600, na której przejeździłem kilka lat i zwiedziłem trochę kraju. Fascynacja jazdą w terenie spowodowała, że obok Fazera w garażu pojawiła się siostrzyczka WR200F, która wyciskała ze mnie strugi potu i nie jednokrotnie wytarzała w błocie.

 

I tak było, aż do 2009 roku, kiedy to moja cudowna żona namówiła mnie do spełnienia marzeń i pojawiła się ONA czarna, niepowtarzalna, cudowna, seksowna,moja Yamaha YZF R1! Do pełni szczęścia brakowało tylko pozytywnie zakręconych świrów, z którymi można by nawijać kilometry i nie tylko, a których rok później znalazłem w ...3,14 i reszta. W między czasie miejsce błękitnej 200-tki zajęła równie piękna 400-tka i tak jest po dzień dzisiejszy.

 

 

Nasza wizja

  • 1 Bezpieczeństwo

    Podstawą każdego wyjazdu jest bezpieczeństwo wszystkich uczestników, dlatego szkolimy się kiedy tylko możemy.

    >>>
  • 2 Braterstwo

    Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Slogan stary jak świat, jednak wciąż aktualny pod warunkiem, że trafisz na odpowiednich ludzi.

    >>>
  • 3 Atmosfera

    Wspólne wypady, te krótkie i dalekie, są mniej ciekawe jeśli pokonujesz każdy kilometr samotnie. Jednak jest na to lekarstwo...

    >>>